Do bezy podchodziłam jakieś 10 razy. Pierwsze podejścia były całkowicie nieudane! Po każdej porażce musiał nastąpić pewien czas, kiedy to lizałam rany i starałam się zapomnieć to, co złe.
Pierwsze bezowe wypieki można porównać do podeszwy - czarne od spodu i gumowe na wierzchu.
W końcu moja cierpliwość została nagrodzona i teraz mimo kaloryczności, bezy dość często goszczą na stole. Szczególnie latem, które przynosi ze sobą aromatyczne, miękkie owoce: truskawki, maliny, jeżyny, jagody itp.
Składniki:
Beza:
6 białek (Białka świetnie znoszą mrożenie! U mnie zawsze spora ilość zostaje po tłustym czwartku i właśnie z tych resztek piekę bezy.)
szczypta soli
300 g cukru - najlepiej drobnego (ale nie pudru) - to było odkrycie roku! Zawsze myślałam cukier to cukier, ale fakt jest taki, że ten drobny przyspiesza pracę przy bezach i ciastach, ucieranych szczególnie!
1 łyżeczka octuMasa:
500 ml śmietany 30%
1 fix do śmietany
2 łyżki cukru pudru (ilość wedle upodobania, należy pamiętać, że beza jest mega słodka)
500 g truskawek/malin/jagód (czego dusza zapragnie)
Przygotowanie:
Blaszkę (u mnie czarna z piekarnika) wyłożyć papierem do pieczenia. Na papierze odrysować 2 okręgi o średnicy talerzyka deserowego (około 19 cm). Upieczemy 2 bezy za jednym razem i w zbliżonych proporcjach.
Białka ze szczyptą soli ubić na
sztywną pianę, dodać 1 łyżeczkę octu, a następnie wsypywać po
1 łyżce cukru i cały czas miksować. Masę wyłożyć na blaszkę, wyrównać i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C. Piec 5 minut (beza złapie delikatny kolorek), po czym zmniejszyć temperaturę do 130 stopni (termoobieg) i piec 1 godz. 45 minut. Zostawić do wystygnięcia w uchylonym piekarniku.
Masa:
Śmietanę ubić, pod koniec ubijania dodać cukier puder wymieszany z fixem. Odłożyć 2 łyżki śmietany do dekoracji wierzchu. Do pozostałej części dodać 3/4 owoców (większe pokroić na połówki/ćwiartki) i wymieszać. Śmietanę z owocami wyłożyć na spód, przykryć drugim blatem bezowym, udekorować śmietaną i pozostałymi owocami.
Jejciu jakie to jest pyszne!
