Strona główna

wtorek, 19 grudnia 2017

W klimacie świąt

 W tradycji chrześcijańskiej obchodzimy dwa główne święta: Wielkanoc i Boże Narodzenie. O ile z punktu teologiczno-religijnego Wielkanoc to najważniejsze święto w całym roku liturgicznym Kościoła katolickiego (od której oblicza się kalendarz najważniejszych świąt kościelnych), to Boże Narodzenie jest bardziej doceniane. Dzwoneczki, Mikołaje, prezenty, choinki bombardują nas już od 2 listopada, zanim zdąży opaść pył po Wigilii Wszystkich Świętych. Świąteczny marketing z lekka mnie przytłacza. 

Swoje przygotowania zaczynam w grudniu, zazwyczaj od Mikołajek, co by się nacieszyć, ale nie zmęczyć atmosferą świąt. 

Utarło się mówić "święta, święta i po świętach". Wszystko co dobre, szybko się kończy. Nic na to nie poradzimy, ale dobrze jest dawkować sobie tą świąteczną przyjemność, żeby trwała jak najdłużej.

Jak stworzyć świąteczny klimat? 

1) Kilka lat temu  mogliśmy liczyć na wsparcie "z góry". Śnieg po kolana, albo chociaż po kostki, kilka stopni na minusie załatwiały nam sprawę świątecznego klimatu przynajmniej w 50%.
Dzisiejsze (18.12.2017 r.) -4 stopnie i szadź to szczyt moich marzeń na święta (chociaż pewnie do wigilii nie dotrzyma).

zdjęcie zrobione 28 kwietnia 2017 r. 



2) Na pogodę wpływu nie mamy, ale na inne rzeczy owszem. Od kilku lat wykonuję kartki świąteczne. W moim otoczeniu jestem jedną z nielicznych osób, która wysyła jeszcze tradycyjne życzenia. Słyszę "Po co? Przecież są smsy. Napisz życzenia. Wyślij do wszystkich. Problem z głowy." Ale to nie ma być problem, kolejna nieprzyjemna rzecz do odfajkowania! Wspaniale jest otworzyć skrzynkę i znaleźć tam widokówkę, kartkę z życzeniami, a nie kolejny rachunek do zapłaty. Poczta Polska wytrwale podnosi opłaty za przesyłki, ale jestem nieugięta. Dwa razy do roku mogę się "szarpnąć". Kartki mają moc i biją smsy na głowę. Spróbuj!



3) To co misiaczki lubią najbardziej czyli siedzimy w kuchni i pierniczymy!
W br. padł nowy rekord: 7 kg mąki przerobionej na pierniczki, 6 podejść do pierniczenia.
Spokojnie!!! Nie zjadłam wszystkiego sama! Kiermasze, małe, słodkie podarunki i tak się rozeszło.
Uwielbiam zapach ciasta piernikowego, który roznosi się po całym mieszkaniu i wychodzi na klatkę kusząc sąsiadów. No i oczywiście spędzamy czas razem! Jest wesoło! Czy można wymarzyć sobie bardziej świąteczny klimat?




4) Podobno jak nie umyje się okien i nie posprząta się to święta i tak się odbędą! Ja tam wolę nie ryzykować. Za sprzątaniem nie przepadam, ale o ile przyjemniej świętuje się w czystości.
A skoro przydałoby się ogarnąć to i owo to może wspomóc się muzyką, tą świąteczna oczywiście.
Moja grudniowa składanka nie może obejść się bez piosenek:
Shakin' Stevens Merry Christmas Everyone
Cliff Richard Mistletoe and Wine
Celine Dion Happy Christmas
Oczywiści nie mogło zabraknąć Wham i Last Christmas (ach ta zima z teledysku <3)
Bryan Adams Christmas time
Paul McCartney Wonderful Christmas Time
When Christmas Come To Town - Ekspres Polarny
 Z rodzimego podwórka Desu A kto wie?, Czerwone Gitary Jest Taki Dzień oraz duet Górniak, Antkowiak Pada śnieg.

Starocia? Tak, ale nóżka szybciej chodzi, kurze same się ścierają, a okna same myją!
Swoją drogą we wszystkich piosenkach pada śnieg! To też mnie do nich przyciąga :)

P.S. Tak wiem, przesadziłam z "się" :P


5) Obudź w sobie dziecko, czyli akcenty świąteczne! Nie mam sweterka z reniferem, ale jest kubek i bałwankowe skarpetki. Do tego choinka, lampki, wiekowe, przeszło 30 letnie bombki. To wszystko tworzy magię świąt!!!

6) Jak na bibliotekarkę przystało muszą być też książki. W ubiegłym roku klasyka czyli Dickens i Opowieść wigilijna, w tym roku lekko, łatwo i przyjemnie czyli M. Kordel i N. Sońska - dlaczego? Bo okładki były ładne! Wiem, że nie ocenia się książki po okładce, ale te były takie świąteczne.  W tym roku mam zamiar poleniuchować przy miłej, przyjemnej, świątecznej lekturze, zajadać się ciastem i sączyć herbatkę!

 
 7) I na koniec najważniejsze! Nie zapomnijmy w tym wszystkim o naszych najbliższych i o Tym Najważniejszym, który ma się narodzić i przez Którego przeżywamy to świąteczne zamieszanie rok w rok.


Z całego serca życzę Wam rodzinny, ciepłych/mroźnych,  leniwych/aktywnych, Świąt Bożego Narodzenia. Jednym słowem - świąt wymarzonych! 



poniedziałek, 6 listopada 2017

Piernik staropolski

Boże Narodzenie bez piernika? Niemożliwe!
Pierniczki z sodą, z proszkiem do pieczenia, ekspresowe i te wymagające leżakowania. Przepisów co niemiara. Na piernik idealny trafiłam kilka lat temu na blogu babeczka.zuzka.pl i trzymam się go uparcie. Jedno jest pewne, kiedy za oknem szaro, buro i zima, to nic tak nie działa kojąco, jak aromat przypraw korzennych i miodu rozchodzący się po mieszkaniu. 


Z podanych proporcji wychodzą 3 blaty (40x28 cm)

Składniki:
0,5 kg prawdziwego miodu (rodzaj dowolny, ja zmieszałam miód gryczany, z miodem wielokwiatowym i wielokwiatowym z cynamonem)
1,5 szkl. cukru
250 g masła
2-3 torebki przyprawy do piernika, w sumie około 60 g (warto postarać się o dobrą przyprawę*) 
1 kg mąki pszennej
0,5 łyżeczki soli
3 jajka
3 płaskie łyżeczki sody

Do przełożenia:
- powidła śliwkowe (około 300 g)
- masa marcepanowa (w zależności od grubości warstwy 200-300 g)

Polewa:
czekolada lub lukier

Etap 1: 4-6 tygodni przed świętami
Miód, cukier, masło i przyprawę do piernika podgrzać niemal do wrzenia. Wystudzić.
Przesianą mąkę wymieszać z solą. Sodę rozpuścić w mleku. Do wystudzonej masy dodać, mąkę z solą, jajka i mleko z sodą. Wymieszać. Przełożyć do szklanej miski, owinąć folią spożywczą, wstawić do lodówki i zapomnieć na 6 tygodni. Masa będzie dość luźna, ale przez 6 tygodni stwardnieje na tyle, że będzie się dobrze rozwałkować.

Etap 2: 3-5 dni przed świętami
Ciasto wyciągamy z lodówki, dzielimy na 3 części. Każdą z nich rozwałkowujemy na grubość około 0,5 cm, przekładamy do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170°C na około 20 minut. Studzimy.

Powidła śliwkowe podgrzewamy. Wystudzone placki przekładamy powidłami i masą marcepanową. Przykrywamy papierem do pieczenia i równomiernie obciążamy (garnek wypełniony wodą itp.). Odstawiamy w chłodne miejsce na 2-3 dni.

Etap 3: 1 dzień przed świętami
Piernik kroimy na trzy części. Wedle upodobania oblewamy czekoladą lub lukrem. Przechowujemy w chłodnym miejscu.

Uwaga! Znika w niewyjaśnionych okolicznościach.





* Ze swojej strony z czystym sumieniem mogę polecić Kotanyi lub Kamis. Są to mieszanki, które w swoim składzie rzeczywiście mają przyprawy korzenne. Nie są one najtańsze, ale nie płacimy tam za mąkę, cukier czy kakao, które w innych przyprawach napotkamy w dość znacznej ilości. Przyprawa korzenna z Lidla też daje radę, jak dla mnie jest zbyt anyżowa. 

niedziela, 22 października 2017

Piernikowiec / Katarzynkowiec

Ile to się nasłuchałam, że ciasto takie dobre. Trochę słodkie, trochę kwaśne, trochę świąteczne, bo z piernikami. A jak się nasłuchałam, to zrobiłam. Przepis dostałam od koleżanki, która o jedzeniu może mówić godzinami!


Biszkopt:
7 jaj
1 szklanka cukru
2/3 szklanki mąki ziemniaczanej
2/3 szklanki mąki pszennej
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżki kakao
szczypta soli

Białka oddzielić od żółtek.  Do białek dodać szczyptę soli i ubić na pianę, powoli wsypywać cukier i  ubijać, aż masa stanie się lśniąca. Następnie dodać żółtka. Do masy jajecznej wsypywać przesiane mąki z proszkiem do pieczenia. Delikatnie wymieszać do połączenia składników. Wylać do formy o wymiarach 21x33 cm, wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do nagrzanego piekarnika 180 °C i piec 30-40 minut.
Ostudzić i przekroić na dwa placki.


Masa:
3 łyżki mąki ziemniaczanej (60 g)
3 łyżki mąki pszennej (60 g)
0,75 l mleka
3/4 szklanki cukru
kostka masła (200 g)


dodatkowo: 3 opakowania Katarzynek w czekoladzie (każde po 60 g), dżem porzeczkowy (około 300 g)


Z podanych składników ugotować budyń. Mąkę ziemniaczaną i pszenną rozmieszać w szklance mleka. Pozostałą ilość zagotować z cukrem. Do gotującego mleka dodać rozrobioną mąkę i gotować do zgęstnienia. Ugotowany budyń przelać do głębokiego talerza. Wierzch ściśle przykryć folią spożywczą, która zapobiegnie powstaniu twardej skorupy. Ostudzić.

Kostkę masła ubić na puszystą masę i dodawać po łyżce budyniu. Miksować do uzyskania jednolitej konsystencji.



Polewa:
0,5 tabliczki czekolady mlecznej (50 g)
0,5 tabliczki czekolady gorzkiej (50 g)
4 łyżki śmietany kremówki

Do miseczki wrzucić połamaną czekoladę, dolać śmietankę i rozpuścić w kąpieli wodnej.




Przekładamy ciasto:
1) biszkopt
2) połowa masy
3) pokruszone katarzynki w czekoladzie
4) dżem porzeczkowy
5) masa
6) biszkopt
7) polewa

Schłodzić i można zajadać!

środa, 18 października 2017

Puree z dyni

Jak nie zasiejesz, to nie zbierzesz. Ja zasiałam i zebrałam. Na dyniowe plony, mimo pogody dającej wiele do życzenia, były naprawdę zadowalające. 

Puree stanowi doskonałą bazę do zup, ciast (sernik czy bułeczki są przepyszne), klusek, racuchów czy nawet gofrów. 






Wykonanie:
Dynię dokładnie myjemy i osuszamy. Wydrążamy gniazda nasienne.* Dzielimy na mniejsze kawałki i układamy skórą do dołu na dużej blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika (180 ॰C) i pieczemy do miękkości (około 40 minut do godz. w zależności od odmiany). Widelec powinien miękko wchodzić w miąższ. Jeśli zobaczymy, że dynia zbyt mocno spieka się z góry, przykryjmy ją lekko folią aluminiową. 

dynia surowa
dynia po upieczeniu


Upieczoną i wystudzoną dynię oddzielamy od skóry za pomocą łyżki. Następnie blendujemy na gładką masę.


Jak przechowywać?
Do 3-4 dni wytrzymuje w lodówce bez żadnych konserwantów. Jeśli chcemy potrzymać je troszkę dłużej, dobrze jest dodać soli (z tym trzeba uważać, żeby słodkie bułki nie wyszły zbyt słone!).
Puree doskonale znosi mrożenie. Dania przygotowywane z mrożonego puree wymagają użycia większej ilości mąki, lecz jest to do zaakceptowania.

Mus z dyni można również zapakować w słoiki, ale tu musimy uzbroić się w cierpliwość. Jeśli będziemy chcieli, aby nasze puree było uniwersalne (bez soli) musimy je poddać procesowi tyndalizacji, czyli trzykrotnej pasteryzacji w odstępach 24 godz. Chociaż jak wiadomo licho nie śpi, i nawet po takim procesie może się zdarzyć, że coś się nie uda i całe nasze puree wyląduje w kuble na śmieci. Decyzja należy do was!

Powodzenia :)













* Jeśli lubicie pestki dyni, możecie je opłukać i rozłożyć do wysuszenia. Na długie, zimowe wieczory będą w sam raz.

Bułeczki dyniowe z rodzynkami

Ostatnimi czasy cierpię na dyniowy zawrót głowy. Była już zupa, kluski, więc przyszła pora na to, co tygryski lubią najbardziej - słodkości.

Ciasto drożdżowe ma to do siebie, że wymaga trochę czasu, odrobina serca też nie zaszkodzi. Podobno nerwusom nie wychodzi :) Mi wyszło. Wy też spróbujcie!


Składniki:
350 g mąki tortowej typ 405/450 (im mniejszy typ, tym bułeczki są delikatniejsze, lżejsze)
200 g puree z dyni
25 g świeżych drożdży
30 g masła
75 ml mleka
50 g cukru
1 opak. cukru waniliowego
szczypta soli
100 g rodzynek lub żurawiny


Wykonanie:
Rodzynki zalej wrzątkiem i odstaw do namoczenia.
Podgrzej mleko i rozpuść masło.
Przygotuj zaczyn: drożdże rozmieszaj z łyżką cukru, dolej łyżkę letniego mleka i dosyp mąki do uzyskania konsystencji gęstej śmietany. Odstaw w ciepłe miejsce na 15 minut.
Dynię wymieszaj z cukrem i cukrem waniliowym, dodaj letnie mleko, masło i wyrośnięty zaczyn. Dodaj mąkę, odcedzone rodzynki i wyrób elastyczne ciasto. Gdyby mocno kleiło się do rąk dosypać trochę mąki.
Gotowe ciasto przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 1 godz. Ciepły kaloryfer to nasz przyjaciel :)

W międzyczasie tortownicę o średnicy 26 cm wykładamy papierem do pieczenia. Po upływie godziny i podwojeniu objętości dzielimy ciasto na bułeczki. Z podanej ilości wyjdzie około 10 sztuk. Układamy w blaszce i odstawiamy do wyrośnięcia na kolejną godzinę.



Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni C. Wyrośnięte bułki smarujemy mlekiem i pieczemy 20-25 minut.



Wyjmujemy, studzimy i zajadamy!
Z kubkiem mleka idealne!


niedziela, 9 lipca 2017

Crumble z truskawkami

Crumble to nic innego jak owoce zapiekane pod kruszonką. Szybki i smaczny deser, którym możemy cieszyć się przez cały rok. Możemy wykorzystać owoce według uznania. Na zakończenie sezonu truskawkowego - crumble z truskawkami. 


 

Składniki:


Owoce:
0,5 kg truskawek
3 łyżki brązowego cukru
łyżeczka cynamonu (można pominąć)
1 łyżka skrobi ziemniaczanej


Kruszonka:
1/4 kostki masła
około 100 g mąki pszennej (mąka mące nie równa)
około 2-3 łyżek cukru
cukier waniliowy


Wykonanie:

Kruszonka:
Masło rozcieramy w palcach z mąką i cukrem. Kruszonka powinna mieć konsystencję mokrego piasku. Przyznam się, że uwielbiam podjadać ją na surowo!

Na czas przygotowania owoców wstawiamy do lodówki.

Truskawki myjemy, pozbawiamy szypułek i odsączamy z nadmiaru wody na papierowym ręczniczku.
Większe owoce przekrawamy, mieszamy z cukrem, cynamonem i skrobią. Tak przygotowane wkładamy do żaroodpornych kokilek. Pieczemy w nagrzanym piekarniku 190 stopni C 20 minut, do zrumienienia. Podajemy z lodami waniliowymi.

Przed upieczeniem



Po upieczeniu - pachnie obłędnie










czwartek, 29 czerwca 2017

Pavlova - beza z truskawkami

Do bezy podchodziłam jakieś 10 razy. Pierwsze podejścia były całkowicie nieudane! Po każdej porażce musiał nastąpić pewien czas, kiedy to lizałam rany i starałam się zapomnieć to, co złe.

Pierwsze bezowe wypieki można porównać do podeszwy - czarne od spodu i gumowe na wierzchu.

W końcu moja cierpliwość została nagrodzona i teraz mimo kaloryczności, bezy dość często goszczą na stole. Szczególnie latem, które przynosi ze sobą aromatyczne, miękkie owoce: truskawki, maliny, jeżyny, jagody itp.


Składniki:
Beza:
6 białek (Białka świetnie znoszą mrożenie! U mnie zawsze spora ilość zostaje po tłustym czwartku i właśnie z tych resztek piekę bezy.)
szczypta soli
300 g cukru - najlepiej drobnego (ale nie pudru) - to było odkrycie roku! Zawsze myślałam cukier to cukier, ale fakt jest taki, że ten drobny przyspiesza pracę przy bezach i ciastach, ucieranych szczególnie!
1 łyżeczka octu


Masa:
500 ml śmietany 30%
1 fix do śmietany
2 łyżki cukru pudru (ilość wedle upodobania, należy pamiętać, że beza jest mega słodka)
500 g truskawek/malin/jagód (czego dusza zapragnie)

Przygotowanie:
Blaszkę (u mnie czarna z piekarnika) wyłożyć papierem do pieczenia. Na papierze odrysować 2 okręgi o średnicy talerzyka deserowego (około 19 cm). Upieczemy 2 bezy za jednym razem i w zbliżonych proporcjach.

Białka ze szczyptą soli ubić na sztywną pianę, dodać 1 łyżeczkę octu, a następnie wsypywać po 1 łyżce cukru i cały czas miksować. Masę wyłożyć na blaszkę, wyrównać i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C. Piec 5 minut (beza złapie delikatny kolorek), po czym zmniejszyć temperaturę do 130 stopni (termoobieg) i piec 1 godz. 45 minut. Zostawić do wystygnięcia w uchylonym piekarniku.

Masa:
Śmietanę ubić, pod koniec ubijania dodać cukier puder wymieszany z fixem. Odłożyć 2 łyżki śmietany do dekoracji wierzchu. Do pozostałej części dodać 3/4 owoców (większe pokroić na połówki/ćwiartki) i wymieszać. Śmietanę z owocami wyłożyć na spód, przykryć drugim blatem bezowym, udekorować śmietaną i pozostałymi owocami.

Jejciu jakie to jest pyszne!






środa, 17 maja 2017

Nasz chleb powszedni...

Idziemy do piekarni, a tam rozbiegane oczęta, nie wiedzą na czym się zatrzymać: pszenny, żytni, na drożdżach, na zakwasie, bez mąki, fitness, bezglutenowy - chleb w wielu odsłonach. I po co sobie głowę zawracać i bawić się w wyrabiane ciasta w domu?

A po to: 

- wiesz, co jesz (dobierasz sobie mąkę i składniki, które Ci odpowiadają)

- domowy chleb znacznie dłużej może poleżeć - nie robi się zielony, nie rosną mu włoski i nie ucieka  z chlebaka,

- cieszysz się zapachem świeżego chleba o poranku :)



Chleb pszenno-żytni na zakwasie

Składniki (z podanych proporcji otrzymamy dwa bochenki o wadze około 1,2-1,3 kg/szt.)

1 kg mąki pszennej typ 650
0,5 kg mąki żytniej (łączę mąkę żytnią chlebową- typ 720 z mąką żytnią razową-typ 2000 i z mąką owsianą - miks dowolny)
4 łyżeczki soli
0,5 szklanki słonecznika
0,5 szklanki siemienia lnianego
6 szklanek letniej wody
zakwas

opcjonalnie można dodać płatki żytnie/owsiane, kminek, czarnuszkę <3, pestki dyni, cebulkę lub paprykę suszoną, żurawinę - wszystko, na co ma się ochotę

Od czego należy zacząć?

Na początku musimy mieć zakwas! Skąd go wziąć? Są 3 sposoby:
1) wyhodować go samemu - potrzebujemy na to jakieś 5 dni, mąkę żytnią razową i wodę - mieszamy, odstawiamy w ciepłe miejsce na dobę, znowu dosypujemy mąkę, dolewamy wodę, odstawiamy ... itd. itd. - wersja dla cierpliwych, nie polecam - zanim zakwas się zrobi, przejdzie nam ochota na zrobienie chleba
2) zakwasowa mapa Polski - tak jest coś takiego!
http://zakwasowamapapolski.blogspot.com/p/blog-page.html
3) ogłosić się na facebooku - na pewno znajdzie się dobra dusza, która podzieli się zakwasem - wiem coś o tym :)



Zakwas dzień I

Zakwas dzień V


Wykonanie:
Składniki suche mieszamy, dolewamy wodę (w zależności od mąki - zazwyczaj jest to około 5,5 szklanki. Trzeba wyczuć konsystencję - nie może być bardzo luźna, ciasto daje się zbić w wielką kulę i powinno dać się wyjąć z misy, ale nie trzyma kształtu i jest lepiące). Po połączeniu składników dodajemy zakwas i wyrabiamy - im dłużej tym chleb wychodzi pulchniejszy. Z wyrobionego ciasta odkładamy 4 łyżki  na kolejny chleb, zakręcamy i odstawiamy do lodówki. Zakwas może stać w lodówce do 7-8 dni.
Foremki (30x11x7) wysmarować masłem i wysypać mąką. Wypełnić keksówki ciastem, wyrównać wierzch zwilżoną dłonią - posypać ziarnami wedle upodobania, przykryć ściereczką i odstawić na około 9 godzin by podrosło.





Jestem zwolenniczką nocnego wyrastania, a rano po domu rozchodzi się zapach świeżych, pachnących bochenków.

Przed wyrastaniem
Po 8-9 godzinach

Do piekarnika wstawiamy naczynie żaroodporne z wodą, nagrzewamy piekarnik do 185 stopni C. Pieczemy 85 minut.


Po upieczeniu wyjmujemy chleb z blaszki, przekładamy na kratkę, smarujemy wierzch wodą i przykrywamy ściereczką do ostygnięcia.




niedziela, 23 kwietnia 2017

Sałatka makaronowa "lodówkowa czystka"

Kiedy jest późno, nie chce się nic, a jeść coś trzeba to  znak, że czas zrobić sałatkę.


Składniki:
makaron penne - rurki (u nas schodzi całe opakowanie 400 lub 500 g)
pół słoika pomidorów w oleju
puszka kiełków fasoli mung (porcja na raz - około 200 g
puszka kukurydzy (jw.)
filet z kurczaka
ser feta
brokuł
słonecznik
olej kujawski z pomidorami, bazylią i czosnkiem

Wykonanie:
- Makaron ugotować al dente, przelać zimną wodą, dobrze odcedzić i przelać 5 łyżkami oleju z pomidorami.
- Różyczki brokuła ugotować al dente (ja zrobiłam na parze, mniej się rozpada i łatwiej uzyskać efekt "na ząb").
- Słonecznik uprażyć na suchej patelni (uważać aby nie spalić!).
- Filet z kurczaka pokroić w kostkę, doprawić wedle uznania  (ja doprawiam curry i pikantną przyprawą do drobiu) i usmażyć na odrobinie oleju.
- Pomidory z zalewy i fetę kroimy w kostkę.
- Po wystudzeniu wszystkie składniki mieszamy ze sobą. Jeśli sałatka jest zbyt sucha, dodajemy jeszcze odrobinę oleju. Nie dodaję dodatkowej soli i pieprzu. Olej z ziołami daje fajny posmak.

Sałatkę robi się dość szybko (wszak kuchenka ma 4 palniki). Nadaje się na śniadanie, na obiad i na wczesną kolację. Stanowi doskonałą alternatywę dla sałatek z "majezonem" :P




niedziela, 12 marca 2017

Rolada z gruszkami

Rolada poleca się na niedzielę. Szybka w przygotowaniu - tak, smaczna - bez wątpienia, "niewyględna" - moja na pewno (trochę zbyt płaska). Pod względem wizualnym sporo jej brakuje, ale jak na trzecie podejście jest całkiem całkiem. Może przerzucę się na rolady i za trzydziestym razem będzie idealnie. A tymczasem zapraszam do wypróbowania nieidealnej gruszkowej rolady.




Składniki:
Biszkopt
3 jajka
2 łyżki drobnego cukru
2 łyżki mąki ziemniaczanej
3 łyżki mąki pszennej tortowej
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia

Masa:
250 g serka mascarpone
250 ml śmietany 30%
100 g białej czekolady (tabliczka)
1/2 łyżeczki żelatyny
0,5 słoika gruszek w zalewie (u mnie domowa spiżarnia)

Wykonanie:
Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywna pianę. Dosypać cukier i dalej ubijać. Dodawać kolejno żółtka, dalej ubijając Na koniec wsypać przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia i delikatnie wymieszać - nie miksować!!!
Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Najlepiej sprawdza się blacha czarna piekarnikowa, jest dość spora, odpowiednia do dużego biszkoptu. Masę biszkoptową wykładamy na papier, wyrównujemy i pieczemy 10 minut w temp. 180 st. C.
Wyjmujemy, kładziemy biszkopt na ściereczce, zdejmujemy papier i zwijamy (razem ze ściereczką), pozostawimy do całkowitego wystudzenia.


Czekoladę umieszczamy w miseczce, dodajemy łyżkę śmietany i rozpuszczamy w kąpieli wodnej, umieszczając miseczkę na garnku z gotującą się wodą.
Gruszki kroimy w kosteczkę. 

Mascarpone i pozostałą śmietanę ucieramy na puszystą masę, następnie dodajemy rozpuszczoną i przestudzoną czekoladę. Żelatynę rozpuszczamy w odrobinie wody (wystarczy 1-2 łyżki), lekko studzimy i wlewamy do masy. Na końcu dodajemy gruszki.
Całość odstawiamy do lodówki na pół godziny do lekkiego stężenia.


Po tym czasie rozwijamy roladę, wykładamy masę i rolujemy. Ja użyłam silikonowej stolnicy. Łatwiej się zwijało i łatwo się czyściło.
Rolada nie jest idealna wizualnie (wyszła troszkę zbyt płaska), ale nadrabia smakiem.






piątek, 10 marca 2017

Obiad w pół godziny czyli zupa-krem z dyni.

Zupy albo się lubi, albo nie. Ja je uwielbiam. Jeśli chodzi o kremy to albo się je kocha albo nienawidzi. Nie każdy przepada za przecierem dla niemowląt. Mi konsystencja kremowych zup bardzo odpowiada. A dla tych, co lubią jak im coś pod zębami chrzęści, polecam dodać grzanki, ziarna bądź groszek ptysiowy.


 
Zbiór 2015







Zupa krem z dyni z mleczkiem kokosowym

Składniki:
1 l bulionu
0,5 kg dyni (świeżej pokrojonej w kostkę, mrożonej lub puree ze słoika - u mnie puree z zamrażarki)
2 duże ziemniaki
2 duże marchewki
1 średnia cebula
ząbek czosnku
1/2 łyżeczki curry
1/4 łyżeczki kurkumy
3 ziarenka ziela angielskiego
2 listki laurowe
pieprz i sól do smaku
puszka mleczka kokosowego (Lidl)

Zbiór 2016 - tzw. klęska urodzaju


Na przełomie sierpnia i września, kiedy zielska w polu pełno gotuję bulion warzywny, który mrożę i mam do wykorzystania na szybko. Kiedy bulionu nie miałam robiłam zupę na leniwca - na kostce rosołowej - tak wiem wstyd i hańba (to już przeszłość, ale do tej pory biję się w pierś za tę zbrodnię :P). Oczywiście taką zupkę można również ugotować na wywarze mięsnym. Zupa dyniowa gości na stole dość często, szczególnie w okresie Wielkiego Postu.



Co i jak krok po kroku:

Dynię, ziemniaki, marchewkę (pokrojone w kostkę) zalać bulionem, dodać ziele angielskie i liście laurowe. Całość doprowadzić do wrzenia i gotować do miękkości warzyw.
Na patelnię wlać łyżkę oleju, wrzucić pokrojoną w kostkę cebulę i lekko zrumienić, na końcu dodać ząbek czosnku i krótko przesmażyć. Uwaga! Czosnek nie może nam się przypalić, bo będzie gorzki. Całość wrzucić do gotującej się zupy.
Gdy warzywa będą miękkie, wyjmujemy ziele i liście i miksujemy wszystko blenderem na gładką konsystencję. Dodajemy mleczko kokosowe, kurkumę i curry. Doprawiamy solą i pieprzem według uznania. Przegotowujemy całość z mleczkiem i gotowe :)

Do swojej zupy dodałam pestki słonecznika, które podprażyłam na suchej patelni.






środa, 22 lutego 2017

Moje święto - dzień łasucha czyli Tłusty Czwartek

Koty mają swoje święto 17 lutego, zakochani- 14 lutego, a 23 lutego (2017) świętuję JA. W tym oto dniu przypada święto wszystkich łasuchów, do których     i ja niewątpliwie należę. Świętowanie rozpoczęłam od poniedziałku - oponkami,   w środę na stole zagościły faworki, a czwartek będzie należał do pączka - króla. 

W moim słowniku, w tak szczególnym dniu, nie znajdziecie słów: kaloria, dieta    i  waga. (Taaak, jakbym na co dzień je stosowała :P). Jeśli następnego dnia miałabym zginąć, byłabym szczęśliwsza mając pączki w brzuchu :D

I choć taki pączek przez cały rok może dla mnie nie istnieć - tak w tym szczególnym dniu zjadam obowiązkowo _ _ pączków. Mój lekarz by tego nie pochwalił. 

A oto moje przepisy na karnawałowe przysmaki:



OPONKI SEROWE

Składniki:
500 g mąki
500 g twarogu mielonego w kostce
50 g roztopionego masła
1 szkl. cukru pudru
3 jajka (2 całe i 1 żółtko)
2 łyżki jogurtu naturalnego
2 łyżeczki sody

2 łyżki wódki, spirytusu lub octu

Olej ze smalcem do smażenia




Wykonanie:
Mąkę mieszkamy z sodą, dodajemy twaróg, jajka ubite z cukrem na puszystą masę, jogurt, masło i alkohol. Wszystko zagniatamy. Rozwałkowujemy na grubość około 0,5 cm. Im grubsze, tym bardziej pękate oponki. Wykrawamy większe kółka szklanką, a środki kieliszkiem. Smażymy na rumiano na dobrze rozgrzanym tłuszczu. Odsączamy z nadmiaru oleju. Po wystygnięciu oprószamy cukrem pudrem.

Moja "piramida szczęścia"


FAWORKI - od kilku lat robię tylko takie! Po pierwsze do ich wykonania potrzebne są tylko 4 składniki, które prawie zawsze mam w kuchni. Po drugie robi się je błyskawicznie. Po trzecie są cudownie kruche na świeżo, na drugi dzień także, na trzeci (o ile jeszcze coś się uchowa) nic się nie zmienia. One w przeciwieństwie do mnie się nie starzeją :P

Składniki:
4 żółtka (białka wrzucam do zamrażarki i mam gotową bazę na kolejny "dietetyczny" przysmak - bezę)
piwo jasne (i tutaj lokowanie produktu: najlepiej Braniewo )
250 g mąki (typ 500, 550)
szczypta soli

Olej ze smalcem do smażenia



Wykonanie:
Żółtka wybijamy do szklanki, do drugiej szklanki wlewamy tyle piwa, ile wynosi objętość żółtek w szklance pierwszej.
Wszystkie składniki zagniatamy ze sobą. Jeśli ciasto będzie zbyt suche dolewamy odrobinę bursztynowego trunku.
Ciasto pachnie cudownie, nie wymaga podsypywania mąką podczas wałkowania.

Wałkujemy, przyjmując zasadę: im cieniej tym lepiej!

Smażymy na rumiano ... jw.