Jak nie zasiejesz, to nie zbierzesz. Ja zasiałam i zebrałam. Na dyniowe plony, mimo pogody dającej wiele do życzenia, były naprawdę zadowalające.
Puree stanowi doskonałą bazę do zup, ciast (sernik czy bułeczki są przepyszne), klusek, racuchów czy nawet gofrów.
Wykonanie:
Dynię dokładnie myjemy i osuszamy. Wydrążamy gniazda nasienne.*
Dzielimy na mniejsze kawałki i układamy skórą do dołu na dużej blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika (180 ॰C) i pieczemy do miękkości (około 40 minut do godz. w zależności od odmiany). Widelec powinien miękko wchodzić w miąższ. Jeśli zobaczymy, że dynia zbyt mocno spieka się z góry, przykryjmy ją lekko folią aluminiową.
| dynia surowa |
| dynia po upieczeniu |
Upieczoną i wystudzoną dynię oddzielamy od skóry za pomocą łyżki. Następnie blendujemy na gładką masę.
Jak przechowywać?
Do 3-4 dni wytrzymuje w lodówce bez żadnych konserwantów. Jeśli chcemy potrzymać je troszkę dłużej, dobrze jest dodać soli (z tym trzeba uważać, żeby słodkie bułki nie wyszły zbyt słone!).
Puree doskonale znosi mrożenie. Dania przygotowywane z mrożonego puree wymagają użycia większej ilości mąki, lecz jest to do zaakceptowania.
Mus z dyni można również zapakować w słoiki, ale tu musimy uzbroić się w cierpliwość. Jeśli będziemy chcieli, aby nasze puree było uniwersalne (bez soli) musimy je poddać procesowi tyndalizacji, czyli trzykrotnej pasteryzacji w odstępach 24 godz. Chociaż jak wiadomo licho nie śpi, i nawet po takim procesie może się zdarzyć, że coś się nie uda i całe nasze puree wyląduje w kuble na śmieci. Decyzja należy do was!
Powodzenia :)
Powodzenia :)
* Jeśli lubicie pestki dyni, możecie je opłukać i rozłożyć do wysuszenia. Na długie, zimowe wieczory będą w sam raz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz