Strona główna

wtorek, 23 stycznia 2018

Smaki dzieciństwa cz. 1 - kostka kokosowa

Znacie to uczucie, gdy coś za wami chodzi (do jedzenia oczywiście), a wy nie do końca wiecie co to jest? Wymyślne dania nie zaspokajają kubków smakowych, nowe przepisy nie spełniają oczekiwań. W takim przypadku sięgamy po to, co zapomniane. Kiedyś te przysmaki gościły na stołach przy każdej większej okazji, a teraz odeszły w niepamięć. Ostatnio, podczas rodzinnego "spotkania na szczycie" wypłynął temat przysmaków dzieciństwa. I się zaczęło: kokosanki, szyszki, murzynek, blok itp. itd. Jakiś obłęd, ale jaki pyszny! Postanowiłam więc w najbliższym czasie odkurzyć kilka przepisów i sprawdzić czy ich smak cofnie mnie o kilkanaście lat. Na pierwszy ogień poszła kokosowa kostka, czyli najzwyklejszy biszkopt z polewą i kokosem.
Pamiętam jak pomagałam mamie obtaczać cudowne kosteczki w masie. Oj oblizywało się paluszki :)




Składniki

Biszkopt:
6 jaj
1 szklanka drobnego cukru
2/3 szklanki mąki pszennej
2/3 szklanki mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka proszku do pieczenia


Dużą blaszkę (około 35x25 cm) wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik nagrzać do 170/180 ॰C
Białka ubić na sztywno, dodawać powoli cukier. Ubijać, aż masa stanie się błyszcząca. Następnie dodać żółtka. Na końcu dodawać stopniowo mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Delikatnie wymieszać. Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec 35 minut. Ostudzić.

Polewa/poncz:
2 kostki margaryny
1 szklanka wody
4 łyżki kakao
1,5 szklanki cukru

wiórki kokosowe do obtoczenia 

Margarynę, wodę, kakao i cukier włożyć do garnka i zagotować. Ostudzić.


Biszkopt pokroić w kostkę. Każdy kawałek moczyć w polewie kakaowej i obtoczyć w wiórkach. Im mocniej nasączony biszkopt tym smaczniejszy efekt końcowy :)









wtorek, 19 grudnia 2017

W klimacie świąt

 W tradycji chrześcijańskiej obchodzimy dwa główne święta: Wielkanoc i Boże Narodzenie. O ile z punktu teologiczno-religijnego Wielkanoc to najważniejsze święto w całym roku liturgicznym Kościoła katolickiego (od której oblicza się kalendarz najważniejszych świąt kościelnych), to Boże Narodzenie jest bardziej doceniane. Dzwoneczki, Mikołaje, prezenty, choinki bombardują nas już od 2 listopada, zanim zdąży opaść pył po Wigilii Wszystkich Świętych. Świąteczny marketing z lekka mnie przytłacza. 

Swoje przygotowania zaczynam w grudniu, zazwyczaj od Mikołajek, co by się nacieszyć, ale nie zmęczyć atmosferą świąt. 

Utarło się mówić "święta, święta i po świętach". Wszystko co dobre, szybko się kończy. Nic na to nie poradzimy, ale dobrze jest dawkować sobie tą świąteczną przyjemność, żeby trwała jak najdłużej.

Jak stworzyć świąteczny klimat? 

1) Kilka lat temu  mogliśmy liczyć na wsparcie "z góry". Śnieg po kolana, albo chociaż po kostki, kilka stopni na minusie załatwiały nam sprawę świątecznego klimatu przynajmniej w 50%.
Dzisiejsze (18.12.2017 r.) -4 stopnie i szadź to szczyt moich marzeń na święta (chociaż pewnie do wigilii nie dotrzyma).

zdjęcie zrobione 28 kwietnia 2017 r. 



2) Na pogodę wpływu nie mamy, ale na inne rzeczy owszem. Od kilku lat wykonuję kartki świąteczne. W moim otoczeniu jestem jedną z nielicznych osób, która wysyła jeszcze tradycyjne życzenia. Słyszę "Po co? Przecież są smsy. Napisz życzenia. Wyślij do wszystkich. Problem z głowy." Ale to nie ma być problem, kolejna nieprzyjemna rzecz do odfajkowania! Wspaniale jest otworzyć skrzynkę i znaleźć tam widokówkę, kartkę z życzeniami, a nie kolejny rachunek do zapłaty. Poczta Polska wytrwale podnosi opłaty za przesyłki, ale jestem nieugięta. Dwa razy do roku mogę się "szarpnąć". Kartki mają moc i biją smsy na głowę. Spróbuj!



3) To co misiaczki lubią najbardziej czyli siedzimy w kuchni i pierniczymy!
W br. padł nowy rekord: 7 kg mąki przerobionej na pierniczki, 6 podejść do pierniczenia.
Spokojnie!!! Nie zjadłam wszystkiego sama! Kiermasze, małe, słodkie podarunki i tak się rozeszło.
Uwielbiam zapach ciasta piernikowego, który roznosi się po całym mieszkaniu i wychodzi na klatkę kusząc sąsiadów. No i oczywiście spędzamy czas razem! Jest wesoło! Czy można wymarzyć sobie bardziej świąteczny klimat?




4) Podobno jak nie umyje się okien i nie posprząta się to święta i tak się odbędą! Ja tam wolę nie ryzykować. Za sprzątaniem nie przepadam, ale o ile przyjemniej świętuje się w czystości.
A skoro przydałoby się ogarnąć to i owo to może wspomóc się muzyką, tą świąteczna oczywiście.
Moja grudniowa składanka nie może obejść się bez piosenek:
Shakin' Stevens Merry Christmas Everyone
Cliff Richard Mistletoe and Wine
Celine Dion Happy Christmas
Oczywiści nie mogło zabraknąć Wham i Last Christmas (ach ta zima z teledysku <3)
Bryan Adams Christmas time
Paul McCartney Wonderful Christmas Time
When Christmas Come To Town - Ekspres Polarny
 Z rodzimego podwórka Desu A kto wie?, Czerwone Gitary Jest Taki Dzień oraz duet Górniak, Antkowiak Pada śnieg.

Starocia? Tak, ale nóżka szybciej chodzi, kurze same się ścierają, a okna same myją!
Swoją drogą we wszystkich piosenkach pada śnieg! To też mnie do nich przyciąga :)

P.S. Tak wiem, przesadziłam z "się" :P


5) Obudź w sobie dziecko, czyli akcenty świąteczne! Nie mam sweterka z reniferem, ale jest kubek i bałwankowe skarpetki. Do tego choinka, lampki, wiekowe, przeszło 30 letnie bombki. To wszystko tworzy magię świąt!!!

6) Jak na bibliotekarkę przystało muszą być też książki. W ubiegłym roku klasyka czyli Dickens i Opowieść wigilijna, w tym roku lekko, łatwo i przyjemnie czyli M. Kordel i N. Sońska - dlaczego? Bo okładki były ładne! Wiem, że nie ocenia się książki po okładce, ale te były takie świąteczne.  W tym roku mam zamiar poleniuchować przy miłej, przyjemnej, świątecznej lekturze, zajadać się ciastem i sączyć herbatkę!

 
 7) I na koniec najważniejsze! Nie zapomnijmy w tym wszystkim o naszych najbliższych i o Tym Najważniejszym, który ma się narodzić i przez Którego przeżywamy to świąteczne zamieszanie rok w rok.


Z całego serca życzę Wam rodzinny, ciepłych/mroźnych,  leniwych/aktywnych, Świąt Bożego Narodzenia. Jednym słowem - świąt wymarzonych! 



poniedziałek, 6 listopada 2017

Piernik staropolski

Boże Narodzenie bez piernika? Niemożliwe!
Pierniczki z sodą, z proszkiem do pieczenia, ekspresowe i te wymagające leżakowania. Przepisów co niemiara. Na piernik idealny trafiłam kilka lat temu na blogu babeczka.zuzka.pl i trzymam się go uparcie. Jedno jest pewne, kiedy za oknem szaro, buro i zima, to nic tak nie działa kojąco, jak aromat przypraw korzennych i miodu rozchodzący się po mieszkaniu. 


Z podanych proporcji wychodzą 3 blaty (40x28 cm)

Składniki:
0,5 kg prawdziwego miodu (rodzaj dowolny, ja zmieszałam miód gryczany, z miodem wielokwiatowym i wielokwiatowym z cynamonem)
1,5 szkl. cukru
250 g masła
2-3 torebki przyprawy do piernika, w sumie około 60 g (warto postarać się o dobrą przyprawę*) 
1 kg mąki pszennej
0,5 łyżeczki soli
3 jajka
3 płaskie łyżeczki sody

Do przełożenia:
- powidła śliwkowe (około 300 g)
- masa marcepanowa (w zależności od grubości warstwy 200-300 g)

Polewa:
czekolada lub lukier

Etap 1: 4-6 tygodni przed świętami
Miód, cukier, masło i przyprawę do piernika podgrzać niemal do wrzenia. Wystudzić.
Przesianą mąkę wymieszać z solą. Sodę rozpuścić w mleku. Do wystudzonej masy dodać, mąkę z solą, jajka i mleko z sodą. Wymieszać. Przełożyć do szklanej miski, owinąć folią spożywczą, wstawić do lodówki i zapomnieć na 6 tygodni. Masa będzie dość luźna, ale przez 6 tygodni stwardnieje na tyle, że będzie się dobrze rozwałkować.

Etap 2: 3-5 dni przed świętami
Ciasto wyciągamy z lodówki, dzielimy na 3 części. Każdą z nich rozwałkowujemy na grubość około 0,5 cm, przekładamy do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170°C na około 20 minut. Studzimy.

Powidła śliwkowe podgrzewamy. Wystudzone placki przekładamy powidłami i masą marcepanową. Przykrywamy papierem do pieczenia i równomiernie obciążamy (garnek wypełniony wodą itp.). Odstawiamy w chłodne miejsce na 2-3 dni.

Etap 3: 1 dzień przed świętami
Piernik kroimy na trzy części. Wedle upodobania oblewamy czekoladą lub lukrem. Przechowujemy w chłodnym miejscu.

Uwaga! Znika w niewyjaśnionych okolicznościach.





* Ze swojej strony z czystym sumieniem mogę polecić Kotanyi lub Kamis. Są to mieszanki, które w swoim składzie rzeczywiście mają przyprawy korzenne. Nie są one najtańsze, ale nie płacimy tam za mąkę, cukier czy kakao, które w innych przyprawach napotkamy w dość znacznej ilości. Przyprawa korzenna z Lidla też daje radę, jak dla mnie jest zbyt anyżowa. 

niedziela, 22 października 2017

Piernikowiec / Katarzynkowiec

Ile to się nasłuchałam, że ciasto takie dobre. Trochę słodkie, trochę kwaśne, trochę świąteczne, bo z piernikami. A jak się nasłuchałam, to zrobiłam. Przepis dostałam od koleżanki, która o jedzeniu może mówić godzinami!


Biszkopt:
7 jaj
1 szklanka cukru
2/3 szklanki mąki ziemniaczanej
2/3 szklanki mąki pszennej
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżki kakao
szczypta soli

Białka oddzielić od żółtek.  Do białek dodać szczyptę soli i ubić na pianę, powoli wsypywać cukier i  ubijać, aż masa stanie się lśniąca. Następnie dodać żółtka. Do masy jajecznej wsypywać przesiane mąki z proszkiem do pieczenia. Delikatnie wymieszać do połączenia składników. Wylać do formy o wymiarach 21x33 cm, wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do nagrzanego piekarnika 180 °C i piec 30-40 minut.
Ostudzić i przekroić na dwa placki.


Masa:
3 łyżki mąki ziemniaczanej (60 g)
3 łyżki mąki pszennej (60 g)
0,75 l mleka
3/4 szklanki cukru
kostka masła (200 g)


dodatkowo: 3 opakowania Katarzynek w czekoladzie (każde po 60 g), dżem porzeczkowy (około 300 g)


Z podanych składników ugotować budyń. Mąkę ziemniaczaną i pszenną rozmieszać w szklance mleka. Pozostałą ilość zagotować z cukrem. Do gotującego mleka dodać rozrobioną mąkę i gotować do zgęstnienia. Ugotowany budyń przelać do głębokiego talerza. Wierzch ściśle przykryć folią spożywczą, która zapobiegnie powstaniu twardej skorupy. Ostudzić.

Kostkę masła ubić na puszystą masę i dodawać po łyżce budyniu. Miksować do uzyskania jednolitej konsystencji.



Polewa:
0,5 tabliczki czekolady mlecznej (50 g)
0,5 tabliczki czekolady gorzkiej (50 g)
4 łyżki śmietany kremówki

Do miseczki wrzucić połamaną czekoladę, dolać śmietankę i rozpuścić w kąpieli wodnej.




Przekładamy ciasto:
1) biszkopt
2) połowa masy
3) pokruszone katarzynki w czekoladzie
4) dżem porzeczkowy
5) masa
6) biszkopt
7) polewa

Schłodzić i można zajadać!

środa, 18 października 2017

Puree z dyni

Jak nie zasiejesz, to nie zbierzesz. Ja zasiałam i zebrałam. Na dyniowe plony, mimo pogody dającej wiele do życzenia, były naprawdę zadowalające. 

Puree stanowi doskonałą bazę do zup, ciast (sernik czy bułeczki są przepyszne), klusek, racuchów czy nawet gofrów. 






Wykonanie:
Dynię dokładnie myjemy i osuszamy. Wydrążamy gniazda nasienne.* Dzielimy na mniejsze kawałki i układamy skórą do dołu na dużej blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika (180 ॰C) i pieczemy do miękkości (około 40 minut do godz. w zależności od odmiany). Widelec powinien miękko wchodzić w miąższ. Jeśli zobaczymy, że dynia zbyt mocno spieka się z góry, przykryjmy ją lekko folią aluminiową. 

dynia surowa
dynia po upieczeniu


Upieczoną i wystudzoną dynię oddzielamy od skóry za pomocą łyżki. Następnie blendujemy na gładką masę.


Jak przechowywać?
Do 3-4 dni wytrzymuje w lodówce bez żadnych konserwantów. Jeśli chcemy potrzymać je troszkę dłużej, dobrze jest dodać soli (z tym trzeba uważać, żeby słodkie bułki nie wyszły zbyt słone!).
Puree doskonale znosi mrożenie. Dania przygotowywane z mrożonego puree wymagają użycia większej ilości mąki, lecz jest to do zaakceptowania.

Mus z dyni można również zapakować w słoiki, ale tu musimy uzbroić się w cierpliwość. Jeśli będziemy chcieli, aby nasze puree było uniwersalne (bez soli) musimy je poddać procesowi tyndalizacji, czyli trzykrotnej pasteryzacji w odstępach 24 godz. Chociaż jak wiadomo licho nie śpi, i nawet po takim procesie może się zdarzyć, że coś się nie uda i całe nasze puree wyląduje w kuble na śmieci. Decyzja należy do was!

Powodzenia :)













* Jeśli lubicie pestki dyni, możecie je opłukać i rozłożyć do wysuszenia. Na długie, zimowe wieczory będą w sam raz.

Bułeczki dyniowe z rodzynkami

Ostatnimi czasy cierpię na dyniowy zawrót głowy. Była już zupa, kluski, więc przyszła pora na to, co tygryski lubią najbardziej - słodkości.

Ciasto drożdżowe ma to do siebie, że wymaga trochę czasu, odrobina serca też nie zaszkodzi. Podobno nerwusom nie wychodzi :) Mi wyszło. Wy też spróbujcie!


Składniki:
350 g mąki tortowej typ 405/450 (im mniejszy typ, tym bułeczki są delikatniejsze, lżejsze)
200 g puree z dyni
25 g świeżych drożdży
30 g masła
75 ml mleka
50 g cukru
1 opak. cukru waniliowego
szczypta soli
100 g rodzynek lub żurawiny


Wykonanie:
Rodzynki zalej wrzątkiem i odstaw do namoczenia.
Podgrzej mleko i rozpuść masło.
Przygotuj zaczyn: drożdże rozmieszaj z łyżką cukru, dolej łyżkę letniego mleka i dosyp mąki do uzyskania konsystencji gęstej śmietany. Odstaw w ciepłe miejsce na 15 minut.
Dynię wymieszaj z cukrem i cukrem waniliowym, dodaj letnie mleko, masło i wyrośnięty zaczyn. Dodaj mąkę, odcedzone rodzynki i wyrób elastyczne ciasto. Gdyby mocno kleiło się do rąk dosypać trochę mąki.
Gotowe ciasto przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 1 godz. Ciepły kaloryfer to nasz przyjaciel :)

W międzyczasie tortownicę o średnicy 26 cm wykładamy papierem do pieczenia. Po upływie godziny i podwojeniu objętości dzielimy ciasto na bułeczki. Z podanej ilości wyjdzie około 10 sztuk. Układamy w blaszce i odstawiamy do wyrośnięcia na kolejną godzinę.



Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni C. Wyrośnięte bułki smarujemy mlekiem i pieczemy 20-25 minut.



Wyjmujemy, studzimy i zajadamy!
Z kubkiem mleka idealne!


niedziela, 9 lipca 2017

Crumble z truskawkami

Crumble to nic innego jak owoce zapiekane pod kruszonką. Szybki i smaczny deser, którym możemy cieszyć się przez cały rok. Możemy wykorzystać owoce według uznania. Na zakończenie sezonu truskawkowego - crumble z truskawkami. 


 

Składniki:


Owoce:
0,5 kg truskawek
3 łyżki brązowego cukru
łyżeczka cynamonu (można pominąć)
1 łyżka skrobi ziemniaczanej


Kruszonka:
1/4 kostki masła
około 100 g mąki pszennej (mąka mące nie równa)
około 2-3 łyżek cukru
cukier waniliowy


Wykonanie:

Kruszonka:
Masło rozcieramy w palcach z mąką i cukrem. Kruszonka powinna mieć konsystencję mokrego piasku. Przyznam się, że uwielbiam podjadać ją na surowo!

Na czas przygotowania owoców wstawiamy do lodówki.

Truskawki myjemy, pozbawiamy szypułek i odsączamy z nadmiaru wody na papierowym ręczniczku.
Większe owoce przekrawamy, mieszamy z cukrem, cynamonem i skrobią. Tak przygotowane wkładamy do żaroodpornych kokilek. Pieczemy w nagrzanym piekarniku 190 stopni C 20 minut, do zrumienienia. Podajemy z lodami waniliowymi.

Przed upieczeniem



Po upieczeniu - pachnie obłędnie